Papież Franciszek wspólnie z arcybiskupem Canterbury, Justinem Welbym i moderatorem Prezbiteriańskiego Kościoła Szkocji pastorem Ianaem Greenshieldsem spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej w czasie lotu z Sudanu Południowego do Rzymu. Papież został zapytany m.in. o to, czy po śmierci swojego poprzednika odczuł rosnące napięcia pomiędzy różnymi „skrzydłami” Kościoła.

- „Zawsze mogłem o wszystkim porozmawiać z papieżem Benedyktem, wymienić się opiniami. On zawsze stał przy mnie, wspierając mnie, a jeśli pojawiały się jakieś trudności, mówił mi o tym i rozmawialiśmy”

- wspominał Ojciec Święty.

Przywołał również sytuację, w której do Benedykta XVI dotarły informacje, wedle których papież Franciszek wspiera związki par homoseksualnych.

- „Pewna osoba, uważająca się za wielkiego teologa, za pośrednictwem przyjaciela papieża Benedykta dostała się do niego i złożyła na mnie donos. Benedykt nie przestraszył się, zwrócił się do czterech kardynałów teologów najwyższej próby, i powiedział: wyjaśnijcie mi to, a oni mu wyjaśnili. I tak sprawa się zakończyła. To historia, która pokazuje, w jaki sposób działał Benedykt, kiedy pojawiał się donos. Pewne historie, które się powtarza, o tym, że Benedykt był zasmucony tym, co robi nowy papież – to opowieści z głuchego telefonu

- powiedział.

Zaznaczył, że sam konsultował niektóre swoje decyzje z papieżem seniorem. Dodał również, że w jego ocenie „śmierć Benedykta została zinstrumentalizowana przez osoby, poszukujące dla siebie [przysłowiowej – przyp. KAI] wody na młyn”.

- „A ci, którzy instrumentalizują osobę tak wielką, tak Bożą, powiedziałbym: niemal świętego ojca Kościoła, to według mnie osoby pozbawione [zasad – przyp. KAI] etyki. To osoby [należące do – przyp. KAI] pewnych partii, a nie Kościoła”

- ocenił.

Traditionis custodes

Wiele szczegółów na temat relacji papieża Franciszka ze swoim poprzednikiem ujawnił po śmierci Benedykta XVI jego prywatny sekretarz abp Georg Gänswein. W wywiadzie dla „Die Tagespost” opowiedział m.in. o reakcji papieża seniora na motu proprio „Traditionis custodes”, którym Franciszek ograniczył możliwość sprawowania liturgii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

- „To był cios. Myślę, że papież Benedykt XVI czytał to motu proprio z bólem serca, bo chciał przecież pomóc tym, którzy znaleźli w starej Mszy swoją ojczyznę, wewnętrzny i liturgiczny pokój, aby odciągnąć ich od ruchu Lefebvre’a. Jeżeli pomyśli się, przez jak wiele stuleciu stara Msza była źródłem duchowego życia i wzmocnienia wielu ludzi, w tym wielu świętych, to nie można nagle stwierdzić, że nie ma ona nic do zaoferowania”

- powiedział duchowny.