Wciąż nie milkną echa skandalicznej wypowiedzi Radosława Sikorskiego na antenie Radia ZET. Europoseł był pytany o tezy rosyjskiej propagandy, wedle której polski rząd rozważał „rozbiór Ukrainy”.
- „Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie, że może Ukraina upadnie. Gdyby nie bohaterstwo Zełenskiego i pomoc Zachodu, to różnie mogło być”
- odpowiedział polityk.
Teraz na portalu Onet pojawił się artykuł Rafała Jaśkowskiego, który stanowczo krytykuje postawę Sikorskiego. Portal zaznacza przy tym, że „prezentowana treść nie jest stanowiskiem Onetu, ale opinią autora”.
Autor artykułu przypomina, że wypowiedzi Sikorskiego oraz popierającego go Jacka Rostowskiego „z nieukrywaną satysfakcją” przywoływały propagandowe media Putina.
- „Nie trzeba było już wymyślać naukowców, ekspertów oraz cytować prorosyjskich komentatorów niszowych portali internetowych. Tezy rosyjskiej propagandy wydawali się potwierdzać pierwszoplanowi polscy politycy…"”
- podkreśla.
Jaśkowski zwraca przy tym uwagę, że rosyjska propaganda chce nie tylko wykreować negatywny obraz Polski, ale również możliwie najmocniej poróżnić Polaków i Ukraińców. Dlatego „każda nierozważna wypowiedź w kontekście wojny (i nie tylko!) odbija się w Rosji zwielokrotnionym echem i może mieć realne przełożenie nie tylko na stosunki polsko-ukraińskie, ale (w dalszej perspektywie) wpływać na losy konfliktu”.
- „Opcji prorosyjskiej bowiem w Polsce nie brakuje, nie potrzeba jeszcze bezmyślnie dokładać do pieca rosyjskiej machiny propagandowej. Wzrastająca temperatura walki politycznej w Polsce oraz jej stawka nie powinny stanowić tu żadnego usprawiedliwienia”
- wskazuje.
