Kampania #StopRussiaNow zainicjowana przez polski rząd w 2022 roku miała za zadanie poruszyć sumienia Europy Zachodniej i zmusić ją do bardziej stanowczej reakcji na agresję Rosji na Ukrainę, moskiewskie zbrodnie na ludności cywilnej i trwającą tam nadal wojnę. Jak się okazuje, nie wszystkim akcja ta przypadła do gustu.

Sąd nie ma wątpliwości

Portal Onet niejednokrotnie publikował artykuły krytykujące tę inicjatywę, a w jednym z nich wziął na celownik Radosława Tadajewskiego, określając go mianem "człowieka cienia" i sugerując wątpliwe powiązania jego spółek. Sąd w Warszawie orzekł jednak, że te zarzuty niemieckiego portalu publikowanego dla zmyłki w języku polskim były nieprawdziwe i nakazał Onetowi publikację sprostowania.

Dlaczego zatem portal Onet tak zaciekle atakuje tę antyrosyjską kampanię? Czy za tymi działaniami mogą kryć się jakieś ukryte motywacje? Jak się okazuje, nie bez znaczenia może być fakt, że portal ten przez lata ocieplał wizerunek prezydenta Rosji Władimira Putina, a nawet publikował listy od rosyjskiego ambasadora.

"A może Harłukowicz wykonywał jedynie rozkazy z góry, a góra właścicieli? To zrozumiałe, że duża i skuteczna kampania antyrosyjska nie mogła spodobać się w Onecie" – stwierdził na portalu X były wicedyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Samuel Pereira.

Ukraina dziękuje za pomoc

Tymczasem premier Ukrainy Denys Szmyhal osobiście podziękował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za zorganizowanie kampanii #StopRussiaNow, podkreślając jej kluczową rolę we wsparciu dla jego kraju. Widać więc wyraźnie, że ta inicjatywa odegrała ważną rolę w mobilizowaniu opinii publicznej przeciwko rosyjskiej agresji.

Spór między Onetem a zwolennikami kampanii #StopRussiaNow wpisuje się zatem w szerszą debatę o prawdzie i rzetelności medialnej. Sąd jednoznacznie wskazał, że Onet rozpowszechniał informacje wyssane z palca, próbując zdyskredytować tę ważną polską akcję. To już nie po raz pierwszy stawia pod znakiem zapytania niezależność i obiektywizm tego portalu. Pamiętamy przecież sprawę polskich karabinków GROT, które także trafiły pod nieprzychylny celownik niemieckiego portalu, a są dostarczane dla walczących ukraińskich żołnierzy.

W czasach, gdy informacja staje się bronią, uczciwość i odwaga dziennikarska są bardzo znaczącymi cnotami, których nie można lekceważyć. Czas pokaże, czy Onet będzie umiał wyciągnąć lekcję z tej sprawy i powróci do rzetelnego relacjonowania wydarzeń. Ja osobiście jednak szczerze w to wątpię.

Jan Ptasznik