„Pierwsza runda będzie decydować” – powiedział portalowi ringpolska.pl na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gongiem, najdłużej pracujący w polskim pięściarstwie, zasłużony trener Różańskiego, 83-letni Marian Basiak.
Ekspert, a zarazem były polski zawodowy Maciej Miszkiń, również w rozmowie z ringpolska.pl wyraził opinię, że Polak znokautuje dziś Chorwata już w drugiej rundzie.
„Babic będzie chciał od pierwszych sekund zaatakować, aby sprawić niespodziankę na wyjeździe. Wiemy, jak to jest, jeśli zawodnik boksuje na wyjeździe, wtedy nie nastawia się na walki punktowe, tylko chce wygrać przed czasem” – powiedział z kolei w wywiadzie dla sport.interia.pl sam Łukasz Różański.
Nie ulega wątpliwości, że przed Polakiem w stosunkowo nowej kategorii wagowej, jaką jest bridger, otwiera się gigantyczna szansa na mistrzowski pas uchodzącej przez lata za najbardziej renomowaną federacji WBC.
Do tej pory polskimi pięściarzami, którym udało się sięgać po mistrzowski pas w zawodowym boksie, byli jedynie: Dariusz Michalczewski, Tomasz Adamek, Krzysztof Włodarczyk i jako ostatni w porządku chronologicznym – przed niespełna ośmioma lata, po sensacyjnym zwycięstwie nad Niemcem Marco Huckiem, Krzysztof Głowacki.
Nawet prawdziwej legendzie polskiego pięściarstwa zawodowego – Andrzejowi Gołocie nigdy nie udało się sięgnąć po mistrzowski pas. Wszystkie cztery podejmowane przez niego próby zakończyły się porażkami w decydujących o mistrzostwie pojedynkach.
Czy będący pogromcą Artura Szpilki i Izu Ugonoha, Łukasz Różański dzisiejszego wieczoru spełni marzenia polskich kibiców boksu i wejdzie do ścisłego panteonu naszych pięściarskich mistrzów świata - przekonamy się już za kilka godzin.
Początek transmisji z całej rzeszowskiej gali na antenie TVP Sport od godz. 19.20. Pamiętać jednak należy, że przed głównym pięściarskim daniem wieczoru, jakim będzie starcie o mistrzostwo świata pomiędzy Polakiem i Chorwatem, na karcie walk figuruje jeszcze kilka pojedynków, więc Różański z Babicem raczej nie powinni pojawić się w ringu przed godziną 23.
