Jak przekonuje Sammons, postawa wobec Franciszka może być trojakiego rodzaju. Można uważać, że wszystko jest w Kościele dobrze i nie mieć zastrzeżeń do działalności Franciszka. Można też żyć ze świadomością, że Kościołem kierowali na przestrzeni wieków papieże zdecydowanie niegodni sprawowanego urzędu oraz, że przypadki takie nie muszą się ograniczać wyłącznie do dalekiej przeszłości. Istnieje też jednak trzecia możliwość, którą stanowi uznanie, że wybór Franciszka nie był legalny i że nie jest on w ogóle prawowitym papieżem.
Ostatnia z przytoczonych opcji – jak diagnozuje Sammons – „może być kusząca”, lecz jest ona też zarazem „niesamowicie groźna dla duszy”.
Naczelny „Crisis Magazine” wyszczególnia, że pośród grupy osób o tego typu spojrzeniu na obecną rzeczywistość Kościoła wyróżnić można: sedewakantystów, którzy uznają, że – już od kilkudziesięciu lat zresztą – prawdziwego i legalnego papieża w ogóle nie ma oraz benepapistów, którzy twierdzą, że wybór kard. Bergoglio na papieski urząd nie był legalny a prawomocnym papieżem jest nadal Benedykt XVI.
Sammons twierdzi jednak, że „odrzucenie Franciszka jako papieża jest niebezpieczne”, ponieważ w samej swej podstawie uderza w „fundamenty katolicyzmu”.
„Nawet jeżeli ktoś ma słuszność, będąc zaniepokojonym pontyfikatem Franciszka, to jednostka nie może decydować, że nie jest on prawdziwym papieżem. Kościół tak nie działa” – tłumaczy katolicki publicysta i dodaje: „Przyszły papież lub sobór może ewentualnie pewnego dnia unieważnić czy potępić pontyfikat Franciszka. Jeżeli jednak podejmujesz taką decyzję samodzielnie w opozycji do wszystkich biskupów świata, stawiasz się ponad – i poza – widzialnym Kościołem Chrystusa”.
Eric Sammons jest przekonany, że ostatecznie zarówno sedewakantyzm jak i benepapizm prowadzą do „odrzucenia Kościoła i uformowania religii stworzonej przez człowieka”.
„Posiadanie poważnych trosk w związku z Franciszkiem przy jednoczesnym akceptowaniu prawomocności jego pontyfikatu wymaga pokory” – konkluduje publicysta, przypominając, że Chrystus założył widzialny Kościół z ludźmi podlegającymi licznym słabościom i błędom.
