Mimo ułaskawienia przez prezydenta, sąd skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na karę dwóch lat pozbawienia wolności za działania, które jako szefowie CBA podejmowali ws. tzw. afery gruntowej. W reakcji na decyzję sądu marszałek Sejmu stwierdził wygaśnięcie mandatów posłów. Postanowienia marszałka uchyliła Izba Nadzwyczajna Sądu Najwyższego. Hołownia jednak tego orzeczenia nie respektuje. Wcześniej zabiegał, aby sprawą zajmowała się Izba Pracy przyznając nawet, że rozmawiał z jej prezesem o składzie orzekającym. O swoich działaniach lider Polski 2050 opowiedział w wywiadzie dla portalu Gazeta.pl, w którym stwierdził, iż „to oczywiste, że Kamiński i Wąsik powinni iść do więzienia”. Co natomiast z ułaskawieniem ich przez prezydenta?
- „Prezydent nie jest bożym pomazańcem, tylko urzędnikiem państwowym, najwyższym, ale jednak urzędnikiem, więc zobowiązany jest poruszać się w granicach prawa”
- stwierdził Hołownia.
Tymczasem zarzuty o nieprzestrzeganie zasad prawa padają pod adresem marszałka Sejmu.
- „Wszelkie wnioski o powierzenie rozpoznania sprawy określonemu składowi SN stanowią niedopuszczalną próbę wpływania na wybór sędziów spełniających określone oczekiwania”
- podsumowała w piątek działania marszałka I prezes SN prof. Małgorzata Manowska.
