04.11.2022, 20:10
Fot. screenshot YouTube (Tommy Boy)
Odeszła „ikona”. Zmarł były reprezentant Polski
Na tydzień przed ukończeniem 48. roku życia, zmarł gigantyczny, choć nie spełniony nawet w maleńkiej części talent polskiego futbolu, były reprezentant Polski oraz uczestnik Ligi Mistrzów - Igor Sypniewski.
Sypniewski był o krok od wyjazdu na mundial w 2002 roku, ostatecznie jednak względy raczej pozasportowe sprawiły, że ówczesny selekcjoner Biało-Czerwonych Jerzy Engel, który był pod sporym wrażeniem piłkarskich umiejętności wychowanka ŁKS, nie zabrał błyskotliwego gracza na mistrzostwa świata do Korei Południowej.
Wcześniej w koszulce Panathinaikosu Ateny Igor Sypniewski potrafił błyszczeć również w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na świecie - w Lidze Mistrzów. Czynił to nawet na tle czołowych graczy europejskiego i światowego futbolu, choćby z wielkiego wówczas Manchesteru United.
Polski zawodnik jednak praktycznie przez całe dorosłe życie zmagał się z nałogiem alkoholowym oraz depresją.
W latach 2003-04 próbował jeszcze reanimować swą wspaniale zapowiadającą się niegdyś karierę piłkarską w lidze szwedzkiej, gdzie do dziś wspominany jest jako gracz najwyższej klasy i postać wręcz ikoniczna całej ligi.
„Zmarła ikona” – poinformował dziś w swym tytule jeden ze szwedzkich portali sportowych. Natomiast obecny selekcjoner reprezentacji Szwecji Janne Andersson, który pracował w szwedzkim klubie Halmstad w czasie, gdy największą gwiazdą tego zespołu był właśnie Igor Sypniewski, wyraził o Polaku, przytoczoną w mediach społecznościowych przez eksperta od szwedzkiego futbolu Piotra Piotrowicza, następującą opinię: „W czasie, gdy grał u nas był fantastycznym i świetnym piłkarzem. Robił rzeczy na najwyższym międzynarodowym poziomie. Jego technika, płynność gry, umiejętność wykańczania... Był naprawdę topowym zawodnikiem”.
W ŁKS Łódź, którego był wychowankiem, Sypniewski cieszy się oczywiście statusem prawdziwej legendy.
„Po tym jak spędziliśmy kilka miesięcy pracując wspólnie nad jego biografią, to wspominam go przede wszystkim jako zagubionego człowieka, któremu depresja nie pozwalała normalnie funkcjonować, który już w wieku 35-40 lat musiał się znajdować praktycznie cały czas pod opieką rodziców, któremu alkohol zniszczył karierę, a później życie. Łatwiej radził sobie z rywalami na boisku, niż z samym sobą poza boiskiem. Smutno i żal, że Igor odszedł” – powiedział portalowi wp.pl dziennikarz Żelisław Żyżyński, jeden ze współautorów spisanej autobiografii Sypniewskiego wydanej pod znamiennym tytułem: „Zasypany. Życie na zakręcie”.
Niech Dobry Bóg okaże mu swe Miłosierdzie i obdarzy wiecznym pokojem.
ren/twitter
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »