Wicepremier Kosiniak-Kamysz przekonywał, że prezentowany dokument jest jednym z „najważniejszych aktów prawnych w tej kadencji parlamentu”. Mówiąc o znaczeniu uczestnictwa Polski w sojuszach i modernizacji armii stwierdził, że „nie ma większej siły niż ta, którą dają obywatele”.
- „Musimy być gotowi na każdy scenariusz jako społeczeństwo. Nie mówimy tego, żeby kogokolwiek straszyć, ale bardziej, żeby odstraszyć naszych przeciwników, żeby nigdy nie opłacało się żadnemu naszemu przeciwnikowi zaatakować Rzeczpospolitą”
- powiedział.
Ustawa zakłada, że na czele obrony cywilnej w przypadku napaści na Polskę stanie minister spraw wewnętrznych i administracji. Projekt składa się z sześciu główny filarów. Pierwszym z nim jest system ostrzegania.
- „Zostanie zaprojektowany system, aby wszystkie instytucje państwa, które posiadają zdolność docierania do pojedynczego człowieka, były w stanie przekazać informacje o nadchodzącym zagrożeniu”
- zapowiedział minister Kierwiński.
Kolejnym filarem jest zabezpieczenie ludności, w ramach którego wypracowane zostaną wytyczne dot. transportu cywilów w przypadku zagrożenia. Kluczowym elementem są również schrony.
- „Wprowadzimy jasne i bezpieczne kryteria prawa budowlanego, określające jak mają być budowane nowe obiekty”
- zapewnił szef MSWiA.
Obiecał także dotacje dla samorządów na budowę schronów.
Rząd ma uruchomić też specjalne programy edukacyjne, mające na celu przygotowanie obywateli do właściwego reagowania na zagrożenia. Piątym filarem jest budowa zasobów obrony cywilnej, a szóstym ochrona ludności w czasie wojny. Powstać ma korpus ochrony cywilnej.
- „Te osoby będą zwolnione od bieżące mobilizacji wojskowej. Po prostu będą odpowiadać za ochronę ludności. Chcemy (w ramach dobrowolnej decyzji - red.) wykorzystać byłych funkcjonariuszy (...), funkcjonariuszy służb MSWiA, Ochotnicze Straże Pożarne”
- wyjaśnił minister.
Projekt ma trafić do Sejmu pod koniec maja, po przejściu konsultacji społecznych.
