Sprawę zainicjował poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba, informując, że Obajtek został wezwany na jutro do prokuratury. Były szef Orlenu jednak zaprzeczył, żeby otrzymał takie wezwanie, podkreślając, że nie toczy się przeciwko niemu żadne postępowanie karne.

Obajtek odpowiedział również na zarzuty Szczerby dotyczące rzekomego "tajnego garażu", w którym miały być produkowane materiały wyborcze. Kandydat PiS opublikował fakturę, wykazującą legalne drukowanie banerów w wyznaczonej drukarni. To właśnie tam według Szczerby, miała wjechać policja z prokuraturą, by te materiały rekwirować.

W odpowiedzi na te oskarżenia, Obajtek stwierdził wprost, że organy państwa "muszą nas traktować poważnie" i że "policja za nim jeździ, nie pozwala mu robić kampanii". Wyjaśnił, że z uwagi na obowiązki kandydata "jedynki" na liście, nie może codziennie wracać do domu, co prawdopodobnie utrudnia kontakt ze śledczymi.

Były prezes Orlenu zapewnił jednak, że zawsze gotów jest stawić się na wezwanie prokuratury. Jednocześnie oświadczył, że nie ma nic wspólnego z tzw. aferą wizową, którą określił jako "jedną wielką hucpę", spowodowaną złymi wynikami kampanii Platformy Obywatelskiej.