Na łamach tygodnika „Idziemy” sprawozdanie podsumowujące pierwszą sesję Zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego synodalności zatytułowane „Kościół synodalny w misji” analizuje o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ, wykładowca teologii dogmatycznej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Teolog zastrzega, że tylko „na pierwszy rzut oka” dokument ten zdaje się „stonowany, niekontrowersyjny”. Dokładniejsza lektura pozwala jednak spostrzec, że w tekście zawarto „furtki, furteczki”, w postaci niejasnych sformułowań, mogących „tworzyć drogę ideom nie tyle katolickim, ile liberalno-lewicowym”.

- „W punkcie 15c mowa jest o tym, że kościelne rozeznawanie w świetle Słowa Bożego i Magisterium potrzebuje szerszej bazy informacyjnej, w tym nauk humanistycznych i społecznych. Dzięki temu katolicy mieliby uniknąć ucieczki w wygodę konwencjonalnych formuł. Można by zauważyć, że nie ma nic nieodpowiedniego w czerpaniu przez Kościół z innych dziedzin nauki. Jasne! Tyle, że diabeł tkwi w szczegółach i w praktycznych, konkretnych zastosowaniach ogólnie słusznych postulatów”

- wyjaśnia autor.

Czym jest ten szczegół? Otóż punkt ten porusza problem tożsamości płciowej i orientacji seksualnej. Wobec tej rzeczywistości dokument synodu proponuje „dopracowanie i dalsze badania” stwierdzając, że „niekiedy wypracowane przez nas kategorie antropologiczne nie są wystarczające do ogarnięcia złożoności elementów wynikających z doświadczenia lub wiedzy naukowej”.

- „O co w powyższym zdaniu właściwie chodzi? Może o to, że biblijny fundament antropologii: Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1, 27) nie jest wystarczający, bo nauka, czyli ideologie wykładane na wydziałach gender, głosi, że płci jest wiele, a w ogóle to zależą one od tego, kim się w danym momencie czuje. A zatem postulat szerszej bazy informacyjnej może się okazać furtką do wprowadzenia do Kościoła ideologii gender/LGBT w miejsce konwencjonalnych formuł Ewangelii, Tradycji i Magisterium”

- zauważa dogmatyk.