Blisko rok po wysłaniu wojsk na Ukrainę, w czasie podróży prezydenta Stanów Zjednoczonych do Europy, Władimir Putin wygłosił dziś przemówienie przed Zgromadzeniem Federalnym. Rosyjski przywódca powtarzał kłamstwa na temat wojny na Ukrainie przekonując, że sprowokował ją Zachód. Kolejny raz postanowił też sięgnąć po nuklearny szantaż informując, że Rosja zawiesza swój udział w porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi o redukcji zbrojeń strategicznych Nowy START z 2010 roku. To traktat ograniczający liczbę rozmieszczonych głowic do 1550 w każdym kraju i liczbę rozmieszczonych rakiet oraz bombowców do 700 po każdej ze stron. Porozumienie przewiduje również możliwość przeprowadzenia kontroli ograniczeń przez każdą stronę.
- „Nie wiadomo, czy będzie to miało praktyczne skutki”
- ocenił w rozmowie z CNN rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price.
Przypomniał, że Stany Zjednoczone ogłosiły już wcześniej, że Rosja nie przestrzega zapisów traktatu, uniemożliwiając Amerykanom przeprowadzenie inspekcji swojego arsenału jądrowego. Teraz, wedle zapowiedzi rzecznika amerykańskiej dyplomacji, Waszyngton będzie obserwował faktyczne działania podejmowane przez Moskwę.
- „Nie stwierdziliśmy jeszcze żadnego powodu, aby zmienić naszą postawę nuklearną, naszą strategiczną postawę”
- podkreślił Price.
Wcześniej sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że decyzja Kremla jest „niefortunna i nieodpowiedzialna”.
- „USA będą uważnie przyglądać się faktycznym poczynaniom Rosji”
- zapewnił.
