- „Nowy rok się dobrze zaczyna”

- zauważył szef banku centralnego.

- „Inflacja spadła i to znacząco. Znacząco mniej niż oczekiwania rynkowe. […] Bardzo się z tego cieszymy, że sytuacja jest lepsza, niż wszyscy się spodziewali. Oczywiście jest długa droga, zanim inflacja dojdzie do poziomu akceptowalnego, czyli zmieści się w naszym celu inflacyjnym”

- podkreślił.

Przyznał przy tym, że obecnie wciąż zmagamy się z bardzo wysoką inflacją. W ocenie prof. Glapińskiego w styczniu i lutym ceny mogą jeszcze znacząco rosnąć, ale w kolejnych miesiącach 2023 roku inflacja zacznie radykalnie się zmniejszać i na koniec roku oscylować będzie najpewniej w okolicach 8 proc.

Wczoraj zakończyło się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, w czasie którego ponownie zdecydowano, że stopy procentowe zostaną utrzymane na obecnym poziomie.

- „Za nieodpowiedzialne należy uznać wezwania do podniesienia stóp procentowych do wysokości inflacji. To oznaczałoby degrengoladę gospodarczą i społeczną”

- podkreślił przewodniczący RPP wskazując, że zbyt gwałtowna walka z inflacją mogłaby doprowadzić do bezrobocia i masowych bankructw.

Negatywny wpływ na polską gospodarkę, wskazał prof. Glapiński, może mieć spodziewana w Niemczech techniczna recesja i eskalacja sytuacji na Ukrainie.

Ekonomista odniósł się też do pojawiających się w debacie postulatów wejścia Polski do strefy euro, które ocenił bardzo krytycznie.

- „To, że mamy w Polsce cud gospodarczy, jest możliwe m.in. dzięki posiadaniu własnej waluty”

- stwierdził.