Według informacji przekazywanych przez KE, rozbudowa kadr ma wynikać z rosnącego zakresu kompetencji i obowiązków instytucji. Jednak dziewięć krajów – m.in. Austria, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Niemcy, Łotwa, Holandia i Szwecja – zwróciło się do komisarza ds. budżetu Piotra Serafina o wycofanie się z projektu. Sygnatariusze podnoszą, że propozycja jest sprzeczna z wcześniejszymi apelami Komisji o dyscyplinę wydatkową w państwach członkowskich.
Jednocześnie europosłanka Konfederacji, Ewa Zajączkowska-Hernik, zarzuciła rządowi Donalda Tuska bierność wobec inicjatywy Brukseli. Jej zdaniem brak sprzeciwu Warszawy wobec zwiększenia aparatu administracyjnego UE wpisuje się w szerszy trend akceptowania decyzji unijnych biurokratów kosztem suwerenności państw członkowskich. Podkreśliła również, że ewentualne zmiany budżetowe wymagają zgody Parlamentu Europejskiego i rządów krajowych, a polscy eurodeputowani – jak zaznaczyła – powinni głosować przeciwko zwiększaniu wydatków na biurokrację.
Oni nie mają żadnych zahamowań❗ Komisja Europejska chce zatrudnić 2500 nowych urzędników za niemal 1,5 MILIARDA euro❗ Już 9 państw wyraziło sprzeciw, ale nie ma wśród nich rządu Tuska - zaskoczeni? Bo ja wcale!
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 23, 2026
Komisja Europejska zrobiła sobie eldorado z unijnych pieniędzy i… pic.twitter.com/3eHHnrlRKE
