Pod koniec maja prezydent Andrzej Duda poinformował, że zdecydował się podpisać ustawę o komisji do zbadania rosyjskich wpływów w Polsce, jednocześnie w trybie następczym kierując ją do Trybunały Konstytucyjnego. W odpowiedzi na wywołane tą decyzją kontrowersje, kilka dni później zaproponował jednak nowelizację ustawy. Andrzej Duda chce, aby komisja składała się wyłącznie z ekspertów, a nie parlamentarzystów. Jego zdaniem odwołania od jej decyzji zamiast do sądów administracyjnych, powinny trafiać do sądów powszechnych. Ponadto głowa państwa postuluje zastąpienie środków zaradczych jedynie opinią komisji.

Dziś Sejm przystąpił do pierwszego czytania prezydenckiego projektu. Na początku głos zabrała minister Małgorzata Paprocka z Kancelarii Prezydenta, która zaprezentowała uzasadnienie projektu.

- „Pan prezydent w pełni popiera i uważa za absolutnie konieczne, żeby komisja o rosyjskich wpływach powstała i to jak najszybciej”

- podkreśliła.

Wyjaśniła, że propozycje prezydenta są odpowiedzią na przedstawiane w debacie publicznej wątpliwości.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Kaleta zwrócił uwagę na oczekiwania Polaków, którzy chcą powstania komisji.

- „Dlaczego z taką bezczelnością ta ustawa jest tak krytykowana? Bo to jest ogromny strach przed dojściem do prawdy”

- stwierdził.

- „Każdy, kto chce dobra Rzeczpospolitej, podniesie rękę za tym, żeby ta komisja powstała, żeby ta nowelizacja została przegłosowana i żeby ta komisja rozpoczęła prace. Dlaczego? Żeby oczyścić ze złogów naszą ojczyznę”

- dodał.

Następnie do atakowania komisji przystąpiła opozycja. Szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka stwierdził, że „ta ustawa powinna nosić tytuł: ustawa o kompromitacji”. Przekonywał, że kompromituje ona rząd i prezydenta. Ocenił, że jest „bublem prawnym i wprowadza do polskiego porządku prawnego bolszewicką komisję, z partyjnego nadania, która nie ma się zajmować prawdą, tylko nagonką na Donalda Tuska”. Przekonywał też, że ustawa jest niezgodna z konstytucją.

- „Nie da się poprawić ustawy, która ma na celu wyeliminowanie przeciwników politycznych z życia publicznego”

- mówił.

Na koniec stwierdził, że… „jedynymi rządami, które były pod wpływami rosyjskimi, były rządy Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego”.