Jakiś czas temu premier Morawiecki wytknął Norwegi, że powinna się podzielić nadzwyczajnymi zyskami, jakie uzyskała z uwagi na zwiększoną sprzedaż ropy, co zostało spowodowane wojną wywołaną przez Rosję i jej napaścią na Ukrainę.
- Nadmiarowe zyski Norwegii z ropy i z gazu przekroczą sto miliardów euro. To jest pośrednie żerowanie na wywołanej przez Putina wojnie. To niesprawiedliwe, powinni się podzielić - powiedział w maju Mateusz Morawiecki.
Po tym słowach na szefa polskiego rządu wylała się z różnych stron fala ogromnej krytyki. Morawieckiemu zarzucano psucie stosunków z Norwegią oraz utrudnienie negocjacji dotyczących Baltic Pipe.
Teraz – zaledwie dwa miesiące później norweska prasa przyznaje rację polskiemu premierowi.
- Ponad 700 mld koron (ponad 325 mld zł) trafi w tym roku do norweskiego budżetu jako podatek naftowy, ponad 400 mld więcej niż w rekordowym dotąd 2021 r. (...) To zysk wojenny, co wytknął m.in. premier Polski, Morawiecki. Właśnie my mamy skłonność do grożenia paluszkiem w jego stronę, więc teraz sami powinniśmy go wysłuchać (…) - pisze dalej norweski deputowany.
Co ciekawe, redakcja "Dagbladet" proponuje nawet utworzenie Funduszu Solidarności i przeznaczenie tego nadzwyczajnego zysku na potrzeby Ukrainy albo ludzi głodujących w Somalii. Gazeta już wprost wskazuje, że te nadzwyczajne zyski Norwegii ze sprzedaży ropy wynikają z agresji Rosji na Ukrainę oraz związanych z tym cierpień ludności Ukrainy.
