Sławomir Nitras poza „opiłowaniem katolików” z rzekomych przywilejów wydaje się chyba zaniepokojony nieco pomysłami niektórych „kreatywnych”, tudzież „kreatur”, kórzy podsuwają pomysły usuwania imienia Jana Pawła II z przestrzeni publicznej. Jak nietrudno zauważyć, z troską o wiarę nie ma to nic wspólnego, a wynika jedynie z doraźnych i krótkotrwałych spodziewanych korzyści politycznych.

- Pomysł atakowania pomników, ulic i placów to podawanie ręki PiS-owi upadającemu pod ciężarem własnych draństw — czytamy w spisie Nitrasa na Twitterze.

Pojawia się więc kilka pytań:

- Czy to znaczy, że wcześniej pomniki i inne miejsca np. kultu religijnego można było niszczyć?

- Czy niszczenie lub nie ma służyć jedynie celom politycznym? Co w takim razie z przestrzeganiem podstawowych norm prawnych?

- Czy to kolejna cyniczna gra polityków PO, czy słynny z „opiłowywania katolików” polityk PO może zwyczajnie się starzeje, a może „tygrys” stracił zęby? To co w takim razie ze słowami lidera PO Donalda Tuska, że nie zawaha się użyć Nitrasa?

- A może zwyczajnie Nitras i jego obóz boi się mocniejszej mobilizacji Polaków przywiązanych do tradycyjnych wartości i zwyczajnie – jak to ma w zwyczaju – po raz kolejny próbuje mydlić oczy wyborcom PiS, a swoim pokazuje jaki jest „wyrozumiały”?