Media obiegła dziś informacja o śmierci Tomasza Komendy. Mężczyzna miał 46 lat. 18 z nich spędził w więzieniu, niesłusznie skazany na gwałt i zabójstwo 15-latki.

- „To dla mnie i całej rodziny straszny czas”

- powiedziała Teresa Klemańska, z którą skontaktowali się dziennikarze portalu Salon24.pl.

Rok temu kobieta zdradziła w rozmowie z Onetem, że straciła kontakt z synem, który odsunął się od rodziny.

- „Tomek chciał sam sobie życie ułożyć, ale nie udało mu się chyba, bo nie ma nic. Jeżeli może, to niech usunie tatuaż z rękawa z napisem Kocham cię mamo, bo jest nieprawdziwy i fałszywy. To jest kłamstwo. Po co ten napis? Przecież ja już dla niego umarłam. On mnie pochował żywcem”

- mówiła.

Na szczęście, jak podkreśliła w rozmowie z Salon24, przed śmiercią walczącego z rakiem syna udało jej się z nim pogodzić.

- „Ale z jego śmiercią nie pogodzę się nigdy”

- mówi zrozpaczona matka.