Katowicki Famur to największy polski producenta maszyn górniczych wyceniany na około 70 mln złotych.

Zarząd spółki nie tylko nie poddał się szantażowi, ale od razu poinformował odpowiednie polskie służby.

- Spółka uważa, że działania te mogą nosić znamiona szantażu, w związku z tym zarząd niezwłocznie poinformował o całym zdarzeniu odpowiednie organy państwa" – czytamy w oświadczeniu Famuru przesłanym do gazety.

"Umowy sprzedaży mieli już przygotowane w teczce, z którą przyszli. Na ich podpisanie zarządowi Famuru dali czas do godz. 18 tego samego dnia. W przeciwnym razie mieli ujawnić informacje rzekomo kompromitujące spółkę" – czytamy w "Rzeczpospolitej".

Jak wynika z ustaleń, mężczyźni poza gotowymi umowami mieli w teczkach także spreparowane dowody o rzekomych nieprawidłowościach spółki, jak np. materiały świadczące o rzekomym naruszaniu przez spółkę sankcji nałożonych na Rosję.

Ustalono też, że jeden z mężczyzn to były pracownik spółki w Rosji „OOO Famur”.

"FAMUR SA informuje także, że 27 lutego 2023 r. obywatele Federacji Rosyjskiej próbowali wymusić na polskiej spółce „niekorzystne rozporządzenia mieniem na terenie Rosji i Kazachstanu”.

- W ocenie FAMUR SA była to próba wrogiego przejęcia spółek zależnych zlokalizowanych na terytorium Federacji Rosyjskiej i Kazachstanu – czytamy.

Jak przypomina "Rzeczpospolita", Farmur po rosyjskiej inwazji na Ukrainę „odstąpił od realizacji wcześniej podpisanych umów o łącznej wartości 130 mln zł na dostawy maszyn do eksploatacji w Rosji”.