Różalski czuje „ogromny żal do ludzi, którzy tą firmą zarządzali”, ponieważ praca była w stacji tak organizowana, że „była krzywdząca, poniżająca i powodująca duże zmiany w emocjach u pracowników, mówiąc krótko - powodowała ona depresję”.

Jak wyznaje, był on przez przełożonych „głównie mobbingowany”.

Jak go zwolniono?

O tym, że dowiedziałem się, że nie jestem pracownikiem TVN-u dowiedziałem się z niedziałającej skrzynki mailowej — opowiada mężczyzna.

Czułem się tam jak śmieć — dodaje i przerywa rozmowę ze łzami w oczach.

Hipokrytą jest cały zarząd TVN-u, członkowie rady nadzorczej, hipokrytami są moi byli przełożeni — słyszymy dalej, dodając że szef działu realizacji do podwładnego zwracał się „ty pedale”.

Różalski opowiada też o sprawach tak skandalicznych jak „kopanie podwładnych, wyrzucanie rzeczy osobistych do kosza przez przełożonych”, dodając że mobbing w stacji by obecny na wszystkich szczeblach zatrudnienia.

Nepotyzm był w TVN-ie powszechny równie, co mobbing — stwierdza Kamil Różalski.

Pytany o zatrzymanego ostatnio przez organa ścigania za nadużycia finansowe VAT byłego prezesa Fundacji TVN stwierdził, że był to zaufany człowiek i „cieszył się zaufaniem wszystkich możnych w TVN-ie, ponieważ był wcześniej w radzie nadzorczej ITI”.

Były pracownik wyznaje też, że trauma, jaką przeżywa jest tak duża, że „potrzeba jeszcze wiele czasu”, aby się z nią uporać. Ujawnia też, że leczy się i korzysta z pomocy specjalistów

Dodał też, że jest obecnie na etapie pisania książki o swojej pracy dla stacji TVN.