Rolnicy jednoznacznie deklarują, że mają tylko jeden postulat - spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem. Przedstawiciel Konfederacji, Krzysztof Bosak, twierdzi, że wystarczyłoby zaledwie 10-15 minut rozmowy, by premier przyjął ich żądania i aby zakończyli oni głodówkę.

Jednak poseł Koalicji Obywatelskiej, Marcin Józefaciak, wyraża wątpliwości co do tego, czy premier powinien się spotkać z protestującymi. Twierdzi on, że każda osoba głodująca będzie mogła wówczas zażądać spotkania z szefem rządu.

Warto przy tej okazji przypomnieć niedawną skandaliczna wypowiedź wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska, Michała Kołodziejczaka, który o protestujących rolnikach powiedział: „Niech głodują”.

Jego słowa wobec rolników prowadzących protest głodowy w Sejmie obrazują skrajną bezczelność i nieodpowiedzialność za wypowiadane słowa, w czym jako przedstawiciel rządu koalicji 13 grudnia nie jest odosobniony. Zamiast wykazać się empatią i zrozumieniem dla trudnej sytuacji, w jakiej znajdują się polscy rolnicy oraz sektor żywnościowy, Kołodziejczak pozwolił sobie na skrajnie lekceważące i obraźliwe komentarze.

Wiceminister określił protestujących jako ludzi, którzy "z rolnictwem nie mają wiele wspólnego", sugerując, że ich postulaty nie mają merytorycznego uzasadnienia. Co więcej, posunął się jeszcze dalej, mówiąc, że "niech śpią, a jak trzeba, to głodują", traktując desperacki strajk głodowy jako "inwencję artystyczną".

Takie lekceważące i obelżywe słowa pod adresem rolników, którzy stanowią kręgosłup polskiego rolnictwa oraz bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju, są niedopuszczalne u osoby pełniącej funkcję publiczną.

Czy taka osoba w ogóle powinna pełnić tak ważną funkcję w polskim rządzie?!