O sprawie pisze „Rzeczpospolita”.

- „Krajowe firmy otrzymują podejrzane oferty na przeprowadzenie badań opinii Polaków o Rosjanach i Ukraińcach, które zawierają bardzo tendencyjne pytania”

- czytamy.

Za badania te zleceniodawcy oferują stawki nawet 300 proc. wyższe od rynkowych.

- „Niestety, nie mam wątpliwości, że znajdzie się chętny do przeprowadzenia takich badań. Zadawanie nawet wątpliwych metodologicznie pytań nie jest przestępstwem, a wysokie stawki działają na wyobraźnię”

- wskazuje prezes fundacji IBRiS Marcin Duma.

Pytania dot. m.in. tego, co Polaków denerwuje w Ukraińcach oraz czy Polska powinna pozbyć się Ukraińców. W kontekście zbliżających się wyborów europejskich, pojawiły się też pytania o dostawy broni na Ukrainę czy unijne sankcje przeciw Rosji.

- „Przedstawiciele polskich firm oceniają, że stoją za tym rosyjskie lub białoruskie służby, a pytania wskazują chęć wykorzystania odpowiedzi wyłącznie do destabilizowania sytuacji w Polsce. Maciej Cieśla, szef cybersecurity z HackerU Polska, podejrzewa, że może to być wstęp do wrogich operacji dezinformacyjnych”

- podaje „Rzeczpospolita”.