Ukraina od niemal pięciu miesięcy zmaga się z rosyjską inwazją. Najeźdźcy brutalnie atakują miasta, celując w obiekty cywilne. Nie oszczędzają nikogo – włącznie z dziećmi. Na pomoc sąsiadom ruszyła także Polska, która m.in. przyjęła niezliczone rzesze uchodźców z tego kraju. Wygląda jednak na to, że dla jednego z liderów Konfederacji to wszystko nic nie znaczy, ponieważ Ukraina może nas niebawem… zaatakować.

We wpisie na Twitterze Korwin-Mikke napisał:

Szansa na to jest MAŁA, ale JEŚLI Ukraina przegra z Rosją JE Włodzimierz Zełenśky będzie MUSIAŁ zrobić COŚ by nie stracić poparcia”.

Dalej dodał:

Wygrana wojenka z Odwiecznym Wrogiem, Lachami, będzie jak znalazł. Zachód nie zaatakuje swojego pupilka, a Białoruś i Rosja ochoczo poprą Ukrainę”.

Czy to w ogóle trzeba komentować?