W piątek premier Donald Tusk wspólnie z minister zdrowia Izabelą Leszczyną i ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem zapowiedzieli rozwiązania, które w rzeczywistości jawią się jako „furtka” do nieograniczonego dostępu do aborcji.
- „Pracowaliśmy wspólnie z minister zdrowia i z ministrem sprawiedliwości nad wytycznymi, które zmienią realia. Skoro nie możemy szeroko otworzyć tej bramy z powodu braku większości w Sejmie, otwieramy furtki”
- oświadczył szef rządu.
Chodzi o wykorzystanie obowiązującej w Polsce przesłanki pozwalającej na dokonanie aborcji w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki. Przygotowane przez resorty zdrowia i sprawiedliwości wytyczne mają doprowadzić do sytuacji, w której lekarze będą musieli przeprowadzać aborcję, jeżeli zajdzie podejrzenie możliwego pogorszenia zdrowia psychicznego u kobiety w przypadku jej niedokonania.
W rozmowie z portalem wPolityce.pl do sprawy odniosła się lekarka i parlamentarzystka PiS Katarzyna Sójka.
- „To jest dociskanie kolanem przez min. Izabelę Leszczynę lekarzy i szpitali. Stwarzanie przymusu, straszenie karami i dyscyplinowanie. Jest już reakcja środowiska lekarskiego na te regulacje. Widziałam komentarze lekarzy, którzy są oburzeni tym przymusem. Mówią, że ich psychika i klauzula sumienia ma się nie liczyć, jeśli przyjdzie do nich pacjentka z takim zaświadczaniem. Lekarze są oburzeni, że w tak instrumentalny sposób się ich taktuje, podejmując działania budzące tak dużo wątpliwości”
- powiedziała była minister zdrowia.
Zwróciła uwagę, że rządzący nie mówią nic o zajęciu się kobietą będącą w złym stanie psychicznym, rozpoznaniu jej choroby i wdrożeniu leczenia.
- „Chcą to ograniczyć do wypisania świstka i przeprowadzenia aborcji, bo inaczej będzie kontrola ministerstwa i kary”
- zauważyła.
Parlamentarzystka wyjaśniła, że zapowiedzi rządu oznaczają, iż do dnia porodu kobieta będzie mogła zażądać aborcji na podstawie bardzo łatwo dostępnego zaświadczenia.
- „Uważam, że będzie je można bardzo łatwo zdobyć na czarnym rynku. Tymczasem minister Leszczyna wraz z premierem Tuskiem grożą lekarzom oraz szpitalom, domagając się wykonania aborcji, nawet bez sprawdzania źródła pochodzenia papierka, z którym przyjdzie do nich pacjentka”
- wskazała.
Zwróciła też uwagę, że minister Leszczyna nie sprecyzowała, jaki lekarz takie zaświadczenie będzie mógł wydać.
- „W tej sytuacji takie zaświadczenie może wypisać każdy lekarz i skierować pacjentkę na aborcję nawet w 8-9 miesiącu ciąży”
- wyjaśniła.
