Sejm przyjął w czwartek uchwałę o przeprowadzeniu ogólnokrajowego referendum, w którym Polacy zostaną zapytani o swój stosunek do nielegalnej migracji i unijnego paktu o relokacji, zapory na granicy z Białorusią, podniesienia wieku emerytalnego i wyprzedaży państwowych przedsiębiorstw. Decyzja o przeprowadzeniu referendum wywołała panikę nie tylko polskiej opozycji, ale również niemieckich ośrodków medialnych. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” próbuje przekonywać swoich czytelników, że jedna z najważniejszych instytucji demokracji bezpośredniej ma w Polsce służyć wyłącznie kampanii wyborczej. „Die Tageszeitung” z kolei nazywa oddanie głosu Polakom „pseudoreferendum”.

Tymczasem prof. Zdzisław Krasnodębski zwrócił uwagę na komentarze, które pojawiają się pod takimi publikacjami.

- „Nasze referendum  jest zdaniem tej niemieckiej gazety radykalne. Ale czytelnicy w swoich komentarzach wypowiadają się o nim pozytywnie i pytają, dlaczego nie ma referendum w  Niemczech i UE”

- zauważył europoseł.

- „Trudno będzie wytłumaczyć przeciętnemu Niemcowi, który sam chętnie wypowiedziałby się w referendum na temat imigracji, że referendum w Polsce jest złe i  nadal utrzymywać,  że u nas panuje autorytaryzm, a w Niemczech kwitnie demokracja”

- dodał.