Jeden z największych niemieckich dzienników najwyraźniej nie jest zadowolony z decyzji polskiej władzy o budowie przez nasze państwo zapory na granicy z Rosją, podobnej, jaka istniej już wzdłuż granicy polsko-białoruskiej.
Autor artykułu Christian Jakob przytacza co prawda uzasadnienie wzniesienia zapory na granicy polsko-rosyjskiej podane przez szefa polskiego resortu obrony - ministra Mariusza Błaszczaka, jednak najwyraźniej nie podziela opinii, że uruchomienie lotów z Bliskiego Wschodu i Afryki północnej do Kaliningradu może dla Rzeczpospolitej nieść ryzyko ponownego destabilizowania polskiej granicy za pomocą migrantów, jak to miało miejsce wcześniej na granicy z Białorusią.
Jednym słowem niemieckiego publicystę nie przekonują polskie obawy, że podobnie jak przez długi czas czyni to białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka, tak teraz już bezpośrednio Władimir Putin będzie starał się destabilizować sytuację na polskiej granicy i zagrażać jej bezpieczeństwu.
Jacobowi nie podoba się pomysł budowy zapory na granicy z Rosją, ale już za chwilę próbuje dowodzić, że analogiczna zapora postawiona na granicy polsko-białoruskiej nie spełnia swojej funkcji w sposób należyty, bo polskie służby każdego dnia odnotowują kolejne próby nielegalnego przedostania się na terytorium naszego państwa.
Niemiecki publicysta gani też wiceprzewodnicząca Bundestagu Katrin Goering-Eckardt z partii Zieloni, która wizytując kilka dni temu granicę polsk0-białoruską pochwaliła Polaków za „wielkie osiągnięcie”, jakim jest otwartość na przyjęcie tak ogromnej ilości ukraińskich uchodźców wojennych, a nie skrytykowała „zapewne dziesiątków tysięcy przypadków nielegalnego zawracania z granicy na Białoruś Syryjczyków, Kurdów, Irakijczyków i Afrykańczyków”.
