"Można się czasami zastanawiać, czy kanclerz Olaf Scholz naprawdę wie, do jakiego kraju pojedzie w czwartek. Chiny Xi Jinpinga to już nie są Chiny reform i otwartości, z którymi Niemcy przez dziesięciolecia prowadziły handel i wymianę gospodarczą na najwyższym poziomie opłacalności. Chiny Xi Jinpinga to nowe Chiny" - czytamy na łamach Sueddeutsche Zeitung.

Zdaniem publicystów, Xi uczynił z Chin państwo totalitarne po raz pierwszy od czasów Mao Zedonga. Ponadto chiński przywódca ma przedkładać kontrolę polityczną nad dobro gospodarki.

W artykule zacytowano także słowa szefa niemieckiego kontrwywiadu cywilnego, który stwierdził, że "największym wyzwaniem dla europejskich demokracji w tym stuleciu nie będzie Rosja, ale nieporównywalnie potężniejsze i działające w dużo większym stopniu według planu Chiny".

"Zła wiadomość dla Niemiec jest taka, że kraj jest w tej chwili znacznie bardziej uzależniony od Chin niż kiedykolwiek był uzależniony od Rosji. Jest to zależność od rynków eksportowych i łańcuchów dostaw. Ale jeśli jest jakaś lekcja do wyciągnięcia z rosyjskiej inwazji na Ukrainę, brzmi następująco: Europejczycy muszą zacząć zmniejszać strategiczną zależność od Chin. Teraz. Nie oznacza to rozdzielenia, czyli zakończenia współpracy. Oznacza to koniec z podatnością na szantaż" - czytamy w artykule.

Ponadto w ocenie autora publikacji Scholz ma udawać, że Chiny w dalszym ciągu pozostają normalnym partnerem handlowym.

W artykule wyrażono także przekonanie, że polityki wobec Chin nie można prowadzić tak, jak robiła to Angela Merkel.

"Tak, jakby polityka chińska Angeli Merkel mogła być kontynuowana jeden do jednego: podróżowanie do Pekinu z wielkimi delegacjami przemysłowymi i prezentami w bagażu oraz niewielką ilością praw człowieka w celu zawarcia lukratywnych umów. Jakby można było dalej oddzielać ekonomię od geopolityki. Jakby można było dalej marzyć o 'wielobiegunowym świecie', w którym Europa pływa bez przeszkód gdzieś między USA a Chinami, gdy same Chiny dzielą teraz świat na wschodzące Chiny tu, a obóz wrogich i zgniłych demokracji na Zachodzie tam" - czytamy.

Zdaniem publicysty, Scholz powinien zaprezentować się Chinom jako "niezłomny Europejczyk" i przestrzec je przed inwazją na Tajwan.