Pominięte zbrodnie
Jak wskazuje prof. Cenckiewicz, na prezentowanych tablicach zabrakło jakiejkolwiek wzmianki o podpisaniu przez III Rzeszę i ZSRR paktu Ribbentrop-Mołotow, a także o – SIC! - napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku - wydarzeniach, które zapoczątkowały tragedię II wojny światowej. Zamiast tego, jako "przełom" wskazano jedynie rozpad Czechosłowacji w 1938 roku, co w żaden sposób nie oddaje skali dramatu, jaki dotknął Polskę.
Równie bulwersujące jest pominięcie informacji na temat Holokaustu.
Jak zauważa prof. Cenckiewicz, brakuje wzmianki o masowym ludobójstwie Żydów, które nabrało szczególnego rozmachu po ataku Niemiec na Związek Sowiecki w 1941 roku. Zamiast tego, jako "przełom" wskazano jedynie konferencję w Wannsee z 1942 roku, podczas której zapadła decyzja o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej". To ewidentne zafałszowanie historii, sprowadzające Holokaust do jednego wydarzenia, podczas gdy był on procesem trwającym od 1938 roku.
Uproszczona i zafałszowana grafika
Zdaniem prof. Cenckiewicza, równie niepokojący jest sposób wizualizacji mapy Polski na prezentowanych tablicach. Widoczne są na niej jedynie kontury, sugerujące, że terytorium Polski miałoby się mieścić jedynie w powojennych granicach, ale bez Kresów Zachodnich. To kolejne rażące przekłamanie, zaprzeczające faktom historycznym.
"To jest straszna opowieść, w której można by było pójść i dalej. Jest rok 1939, potem upadek muru berlińskiego, nie ma "Solidarności". To jest tablica porażki polskiej polityki zagranicznej i porażka przyjaźni, o której wszyscy nas zapewniają" - komentuje historyk.
Porażka polskiej dyplomacji?
Cenckiewicz zastanawia się, czy taki obraz dziejów relacji polsko-niemieckich nie stanowi także niepokojącej porażki polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku. Skoro, po 30 latach deklarowanej przyjaźni, Polska wciąż mierzy się z tak daleko idącym fałszowaniem historii, to czy nie jest to wstydliwa klęska naszej dyplomacji?
"Skoro po 30 latach naszej przyjaźni dostajemy w twarz czymś takim - w samym centrum kreowania polityki niemieckiej i instytucji, która za tą przyjaźń z Polską - deklarowaną - odpowiada, no to trzeba postawić znak zapytania - jak do tego doprowadziliśmy, że ponieśliśmy tak wielką porażkę?" - pyta retorycznie historyk.
Zdaniem prof. Cenckiewicza, Polska przegrywa "pamięć o największej tragedii ludzkości, jaką była II wojna światowa i te dwa totalitaryzmy". Brak tej pamięci w niemieckim MSZ to niepokojący sygnał, który powinien zaniepokoić polskie władze.
Wezwanie do działania
Profesor stawia pytanie o to, którymi wejściami do niemieckiego MSZ wchodzą polscy dyplomaci. Czy nie przeszkadza im ten widok? A może ktoś już protestował przeciwko takiemu fałszowaniu historii?
To wyraźne wezwanie do bardziej stanowczej reakcji ze strony polskich władz. Niebezpiecznie jest bowiem pozwolić na relatywizację okrutnych faktów z okresu II wojny światowej, które na zawsze naznaczyły niemiecką odpowiedzialność za popełnione zbrodnie. Polska powinna zdecydowanie domagać się korekty tej historycznej narracji, broniąc prawdy o tragicznych wydarzeniach, które dotknęły nasz naród.
Tylko stanowcze postawienie sprawy może skutecznie przeciwdziałać niebezpiecznym próbom zakłamywania przeszłości przez naszych zachodnich sąsiadów. Przyszłość relacji polsko-niemieckich zależy w dużej mierze od tego, czy Polska będzie w stanie obronić swoją pamięć historyczną.
Wizyta w niemieckim MSZ już na wstępie okazała się przygnębiająca… W punkcie kontroli gości powitała nas z @michalrachon grafika dziejów Niemiec od końca XIX w. i XX w.
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) May 30, 2024
Długo by pisać… ale najważniejszy jest chyba wybuch wojny w 1938 r., brak agresji na Polskę w 1939 r. i… pic.twitter.com/IhIOSiyFww
