Redaktorem naczelnym pisma jest ikona niemieckiego feminizmu Alice Schwarzer, która już kilka miesięcy temu podpisała się pod "listem niemieckich intelektualistów" wyrażających sprzeciw wobec pomocy Berlina dla Ukrainy.

- Ku zaskoczeniu Ukraińców, którzy wcześniej, jakby wbrew oczywistym wnioskom płynącym z pogłębiania sojuszu niemiecko-rosyjskiego, uważali Niemcy za strategicznego partnera, europejskim krajem, który w największym stopniu sabotował i unikał pomocy Ukrainie, były Niemcy. Ostatnio kanclerz Scholz, który wiele razy zdążył Ukraińców zawieść, mógł się jednak pochwalić pewnym postępem w tym zakresie. Wielu Niemcom się to jednak nie spodobało – pisze portal tysol.pl.

- Z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że do tej pory tak uważnie rozważaliście ryzyko: ryzyko rozprzestrzenienia się wojny na Ukrainie; ryzyko rozprzestrzenienia się jej na całą Europę; w istocie ryzyko trzeciej wojny światowej. Dlatego mamy nadzieję, że powróci pan do swojego pierwotnego stanowiska i nie będzie dostarczał, ani bezpośrednio, ani pośrednio, dalszej broni ciężkiej na Ukrainę. Przeciwnie, wzywamy pana do zrobienia wszystkiego, co w pana mocy, aby zapewnić jak najszybsze osiągnięcie zawieszenia broni; kompromisu, który obie strony mogą zaakceptować – czytamy w omawianej petycji do kanclerza Scholza, która została zamieszczona na stronie Change.org.

Petycję podpisało już prawie 350 tysięcy Niemców, a licznik zmienia się dosłownie na oczach obserwującego. Są wśród nich m.in. aktorzy, pisarze, prawnicy i muzycy.

Jak wstrzymanie dotychczasowej pomocy dla Ukrainy uzasadniają autorzy petycji?

- Dostarczenie dużych ilości broni ciężkiej mogłoby jednak sprawić, że Niemcy same stałyby się stroną w wojnie. A rosyjski kontratak mógłby w ten sposób uruchomić sprawę wzajemnej pomocy w ramach traktatu NATO, a tym samym bezpośrednie zagrożenie wojną światową – czytamy.

Kolejnym argumentem ma być rzekome "dobro ludności cywilnej na Ukrainie".

Dalej mamy już kompletne oderwanie się od realnej rzeczywistość. Trudno też nie uniknąć wrażenia, że owa petycja była na prędce pisana na Kremlu, ponieważ autorzy wymieniają "klimat" i "różnorodność". Te narzędzia natomiast, jak wiadomo, od dawna są wykorzystywane przez Moskwę.

- Eskalacja gromadzenia broni, która ma miejsce pod presją, może być początkiem globalnej spirali zbrojeń o katastrofalnych skutkach, nie tylko dla globalnego zdrowia i zmian klimatycznych. Mimo wszystkich różnic musimy dążyć do pokoju na świecie. Wzorem jest tu europejskie podejście do wspólnej różnorodności – piszą dalej autorzy petycji.

Oryginał petycji można przeczytać TUTAJ.