Habeck stwierdził, że rosnące ceny energii zagrażają niemieckiemu przemysłowi i gospodarce w ogóle.

"Robimy wiele, ale musimy zrobić więcej. Pomożemy energochłonnym branżom, które są kręgosłupem naszej gospodarki" - powiedział.

Plany kierowanego przez Zielonych resortu gospodarki przewidują między innymi wprowadzenie pułapu cen prądu dla przemysłu. Łączna suma środków przeznaczonych na ten cel to 50 miliardów euro. Robert Habeck dodał, że stałe wsparcie dla firm będzie "prędzej czy później" wymagało ponownego odejścia od konstytucyjnego limitu zadłużenia.

"Czasy, w których mogliśmy się opierać na taniej rosyjskiej energii i eksporcie, dobiegły końca" - powiedział Habeck.

W ocenie części ekspertów proponowane przez Habecka subwencje tylko przyspieszą katastrofę gospodarczą w Niemczech.

"Zieloni zrezygnowali z tańszego atomu, wiedząc i utajając, że ceny prądu poszybują w górę. Ograniczyli dostawy energii, a teraz chcą subwencjonować, co sprowadza nas na drogę nieuchronnej autodestrukcji" - powiedział prezes monachijskiego instytutu ifo, Clemens Fuest.