Sugestie kierowane rzekomo przez przedstawicieli obecnych polskich władz pod adresem Ukrainy, aby potępiła ona zbrodnie popełnione na Polakach na Wołyniu nazywa Kellerhoff „zatrutą propozycją”.
„Podczas gdy Polska przyjęła obecnie znacznie więcej niż dwa miliony ukraińskich uchodźców i wspaniale się nimi opiekuje, kierownictwo państwa w Warszawie próbuje narzucić Ukrainie, której byt jest zagrożony, swój sposób widzenia” – pisze Sven Felix Kellerhoff
Publicysta „Die Welt” ostro krytykuje polskie władze, których postępowanie nazywa „niezbyt mądrym”, bo jego zdaniem obecny trwająca obecnie wojna na Ukrainie to nie jest „najlepszy czas”, by wracać do tematu ludobójstwa, jakiego dopuścili się na polskiej ludności ukraińscy nacjonaliści przed 79. laty.
Kellerhoff jednocześnie jednak przyznaje, że na Wołyniu mieliśmy do czynienia z „okrutną masakrą” mającą cechy czystki etnicznej.
Niemiecki dziennikarz próbuje tłumaczyć, że tragiczne rzezie na Wołyniu miały jednak „swoją prehistorię” między innymi w postaci wydarzeń wojny polsko-ukraińskiej z lat 1918-19, podczas której - jak próbuje przekonywać Kellerhoff – „dochodziło po obu stronach do brutalnych ataków”.
To nie pierwszy popis tego niemieckiego publicysty na łamach „Die Welt”. Przed ponad trzema laty w swej antyreparacyjnej retoryce próbował on przekonywać, że „krajom, które w przeszłości otrzymały reparacje wojenne „rzadko wyszły one na zdrowie”, a ich skutki dla wspólnoty europejskiej miałyby być, zdaniem Kellerhoffa, „dramatyczne”.
