Dla Rosjan optymalnym momentem na atak ma być moment, w którym USA będą bez przywódcy i nie będą mogły szybko ruszyć na odsiecz krajom europejskim.

Ma być to wspomniany już okres na przełomie 2024 i 2025 roku.

Ponadto według Bilda Rosja ma z niecierpliwością czekać na ponowny wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA, pod którego rządami "wszystko może się zdarzyć".

Same Niemcy także próbują szykować się na odparcie ataku, jednak idzie im to jak przysłowiowa krew z nosa. "Mamy teraz około pięciu do ośmiu lat, w których musimy nadrobić zaległości – zarówno w siłach zbrojnych, jak i w przemyśle i w społeczeństwie" - powiedział niemiecki minister obrony Boris Pistorius.

W Niemczech jednak mało kto póki co wierzy w powodzenie ambitnych planów zbrojeniowych, które póki pozostają na papierze. Również plany ulokowania nowej niemieckiej dywizji na Litwie zostały skrytykowane przez tamtejszą prasę.

W materiale Bild przywołano także opinię szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacka Siewiery.

"Jeśli chcemy uniknąć wojny, kraje NATO na wschodniej flance muszą wybrać krótszy horyzont czasowy, wynoszący trzy lata, aby przygotować się do konfrontacji" - powiedział Siewiera. Jego zdaniem okres 10 lat na przygotowanie się do konfrontacji jest "zbyt optymistyczny".

"Putin podpisał budżet na 2024 rok, zgodnie z którym prawie jedna trzecia wszystkich wydatków zostanie przeznaczona na utrzymanie armii i przemysłu obronnego" - powiedział Siewiera. "To nie jest postawa kraju, który przygotowuje się do pokoju" - dodał.