Rok temu pod koniec lutego kanclerz Niemiec Olaf Scholz ogłosił „Zeitenwende” – czyli punkt zwrotny w niemieckiej polityce bezpieczeństwa, mający wiązać się z dozbrojeniem Bundeswehry. Przez rok niewiele udało się jednak zrobić w tym zakresie, dlatego posłowie opozycji zareagowali śmiechem, kiedy rok po słynnym przemówieniu Olaf Scholz mówił wczoraj w Bundestagu o zamówieniach na sprzęt dla niemieckiej armii.
Dziś niemieckie dzienniki, komentując wczorajsze wystąpienie Scholza i zestawiając je z tym z ub. roku przekonują, że w rzeczywistości niewiele z głośnych i określanych jako „przełomowe” zapowiedzi kanclerza udało się wprowadzić w życie.
Komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przywołuje stwierdzenie Scholza na temat „zwiększonej odporności Niemiec”, które ma być „najbardziej widoczne, gdy patrzy się na Bundeswehrę”.
- „W to chyba nawet on sam nie wierzy”
- kpi dziennikarz.
„FAZ” zauważa, że przekazując sprzęt Ukrainie, niemiecka armia nie uzupełnia składów nowymi zakupami. W ocenie dziennika, tempo modernizacji Bundeswehry jest „śmieszne”.
Również dziennikarze „Sueddeutsche Zeitung” oceniają, że rok po ogłoszeniu „Zeitenwende” Niemcom nie udało się zbyt wiele zdziałać w zakresie obronności.
- „Pod względem militarnym Republika Federalna Niemiec pozostaje krajem rozwijającym się. Jeszcze kilka dni temu ostrzegano, że w razie napaści z zewnątrz Niemcy nie mają sił zbrojnych zdolnych do obrony. A mówił o tym nie lider opozycji, lecz minister obrony Niemiec, Boris Pistorius”
- zauważa autor.
