Niemiecki publicysta przygląda się Polsce jako jednemu z najważniejszych partnerów handlowych Niemiec. Wskazuje, że symbolem tej współpracy stał się producent autobusów Solaris. Produkowane przez niego w Polsce pojazdy wyposażone w hybrydowe silniki elektryczne przewożą pasażerów w Berlinie, Monachium czy Bremie.
Pomimo pandemii koronawirusa, co odnotowuje autor, Polska w ub. roku zajęła piąte miejsce wśród najważniejszych partnerów handlowych Niemiec. Podkreśla również, że wymiana handlowa Niemiec z Polską jest aż ośmiokrotnie większa od wymiany handlowej Niemiec z Rosją.
Dziennikarz przywołuje opinię szefa Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej Larsa Gutheila, w ocenie którego tak korzystne wyjście z kryzysu wywołanego pandemią Polska zawdzięcza udanej dywersyfikacji.
- „Pomimo tego, że niektóre sektory znalazły się wskutek pandemii pod silną presją, inne branże były w stanie wyrównać straty”
- wyjaśnia Gutheil.
Kolejnym symbolem gospodarczego sukcesu Polski jest w ocenie autora „falanga wieżowców” w warszawskiej dzielnicy bankowej, która otacza Pałac Kultury. Jego zdaniem nie ma w Europie innego miasta, które tak szybko zmieniło swoje oblicze.
Naturalnie, niemiecki dziennikarz nie obył się bez krytykowania polskiego rządu. Obronę przed narzucaną przez KE polityką Berlina nazywa „konfrontacyjnym kursem” i przekonuje, że w Polsce doszło do „faktycznego zniesienia podziału władz” i podporządkowania sądów Ministerstwu Sprawiedliwości.
Autor ostrzega też przed konsekwencjami kryzysu w Niemczech, który może zagrozić polskiej gospodarce.
- „Recesja u zachodniego sąsiada (w Niemczech) uderzyłaby mocno w kraj eksportu jakim jest Polska, a pierwszym krokiem byłoby odwołanie zamówień na miejskie autobusy Solaris”
- przekonuje.
