"Wystąpienie polskiego prezydenta we Lwowie to silny sygnał polityczny" - czytamy w komentarzu Reinharda Vesera na łamach FAZ.
Veser komentuje wypowiedź Dudy, który podczas wizyty we Lwowie zapowiedział przekazanie Ukraińcom czołgów Leopard.
"Trzeba było bardzo uważnie słuchać, by zrozumieć, że Andrzej Duda jedynie inaczej rozłożył akcenty, ale w istocie nie posunął się dużo dalej niż premier Mateusz Morawiecki w ubiegłym tygodniu. Morawiecki powiedział, że w pojedynkę Polska nie dostarczy leopardów Ukrainie. Także Duda uzależnił dostawę czołgów od tego, że nastąpi to w ramach międzynarodowej koalicji" - czytamy.
W ocenie Vesera, taka zapowiedź polskiego prezydenta oznacza zwiększenie presji dyplomatycznej na Niemcy w sprawie zaopatrzenia Ukrainy w czołgi.
"Gdy inni jeszcze czekają na współprace Niemiec, aby przekazać Ukrainie sprzęt, jakiego sobie życzy, mantra kanclerza Olafa Scholza, że w sprawie dostaw broni nie będzie niemieckich działań w pojedynkę, traci na sile" - pisze publicysta.
Veser dodał także, że Stany Zjednoczone już jakiś czas temu dały do zrozumienia, że nie mają żadnych zastrzeżeń do dostaw czołgów na Ukrainę.
"Berlinowi grozi to, że znów będzie postrzegany jako wielki hamulcowy w sprawie wsparcia Ukrainy. (...) Jeżeli niemiecki rząd nie chce na stałe skończyć w tej roli to szybko musi pozytywnie zareagować na polską inicjatywę" - czytamy.
"Przekazanie czołgów dalej wymagałoby zgody Berlina. W przypadku eksportu niemieckiej broni obowiązuje tzw. klauzula końcowego przeznaczenia. Jeżeli broń jest przekazywana stronie trzeciej, Niemcy muszą to zaaprobować. Kanclerz Olaf Scholz jak dotąd odmawia takiej zgody" - poinformowała z kolei gazeta Die Welt.
Według Die Welt, Polska zamierza "ominąć" w tej sprawie Niemcy i nie czekać na ich aprobatę w sprawie przekazania Leopardów na Ukrainę.
