Jak diagnozuje tygodnik opinii z Hamburga Putin „zna Niemcy, więc zna także niemieckie obawy: strach przed zubożeniem, spowodowanym wygórowanymi cenami energii, strach przed bezrobociem, gdyby przemysł upadł”.

Zdaniem „Spiegla” rosyjski krwawy dyktator może być zadowolony z prowadzonej przez siebie gry z Niemcami, które w przeszłości uzależniły się od taniego rosyjskiego gazu bardziej, niż jakikolwiek inny duży kraj uprzemysłowiony.

„Czwarta co do wielkości gospodarka świata była niezwykle uzależniona od rosyjskiego gazu. Nikt nie myślał o tym, że konieczna jest strategia na wypadek zdarzeń awaryjnych, bo takie się nie zdarzały” – stwierdził prezes Federalnej Agencji ds. Sieci Klaus Muller.

Niemcy powoli zdają sobie sprawę, jak groźnym uwikłaniem dla ich bezpieczeństwa było to uzależnienie się od rosyjskiego gazu. Widzą też teraz, że Putin używa gazu jako broni w swej walce o osiągnięcie neoimperialnych celów.

„Może więc zdarzyć się tak, że jesienią i zimą będziemy podejmować decyzje o dalszym działaniu branż i firm, zatrudniających dziesiątki tysięcy osób” – przestrzega na łamach „Spiegla” Kalus Muller.