"Okropne sceny z Francji są dla niemieckich obserwatorów okazją do zastanowienia się nad stereotypowymi narracjami dotyczącymi demokracji i praworządności w niektórych częściach Europy. Czy wysoko oceniany sąsiad z Zachodu (Francja) spełnia niemieckie kryteria uporządkowanych stosunków? Czy spełnia je w większym stopniu niż słusznie krytykowane rządy w Polsce  i na Węgrzech, na które wielu Niemców patrzy z góry jak na Europejczyków drugiej klasy?" - czytamy w felietonie autorstwa Christopha von Marschalla.

Autor zastanawia się, jak w Niemczech ocenione zostałoby przegłosowanie reformy emerytalnej w taki sposób, jak we Francji tj. bez głosowania w parlamencie. Następnie reformę zaakceptowała Rada Konstytucyjna, której część członków osobiście wybrał Macron.

"Co kraj, to obyczaj" - pisze von Marschall.

Autor podkreślił także, że paragraf 49.3 francuskiej konstytucji jest „normalnym” narzędziem francuskiego rządu wykorzystywanym od 1958 roku do rządzenia bez większości parlamentarnej.

Dalej von Marschall wskazuje, że państwa UE mają własne tradycje dotyczące praworządności. Co ciekawe, w przypadków niektórych państw (jak Polska i Węgry) wszystkie zdarzenia są rozdmuchiwane, podczas gdy innym takie sytuacje uchodzą na sucho.

"Brakuje wspólnych norm" - podkreśla komentator. Powoływanie się na uzgodniony rzekomo w unijnych traktatach standard jest „farsą”, taką samą jak rzekomo demokratyczne i formalnie zgodne z normami konstytucyjnymi uchwalenie reformy emerytalnej we Francji - ocenia von Marschall.