"Rosja rozpoczęła wojnę o zbiory ukraińskich rolników, a Europa toczy spór o właściwą reakcję" - czytamy w opublikowanym na stronie internetowej Die Welt felietonie autorstwa Stefana Beutelsbachera.

Autor zauważył, że od połowy lipca Rosjanie zniszczyli ponad 200 tys. ton ukraińskiego zboża. Przypomniał także o wprowadzonych przez Komisję Europejską ograniczeniach w imporcie ukraińskiego zboża, które kończą się jednak we wrześniu. Dodał, że w Polsce, Rumunii, na Węgrzech, Słowacji i w Bułgarii obowiązuje całkowity zakaz importu zboża z Ukrainy.

"Ograniczenia kończą się w połowie września, jednak pięć wschodnioeuropejskich krajów walczy o ich przedłużenie do co najmniej końca roku. Tym razem KE nie zamierza jednak ugiąć się" - czytamy na łamach Die Welt.

"To może doprowadzić do konfliktu, przede wszystkim z Polską" - uważa autor. Beutelsbacher powołał się także na źródło z KE, zdaniem którego ograniczenia skończą się 15 września, obecnie zaś Komisja pracuje nad alternatywnymi trasami eksportu zboża przez Morze Czarne.

"Koncentrujemy nasze wysiłki na dostarczeniu ukraińskiej żywności na światowe rynki rolne" - zacytował oświadczenie Komisji publicysta.

"To znaczy: Polska może narzekać, ile tylko chce, ale Bruksela obstaje przy zakończeniu ograniczeń importowych" - czytamy na łamach Die Welt.

Zdaniem autora, problem ukraińskiego zboża może doprowadzić do poważnego konfliktu wewnątrz UE. Publicysta dodał, że premier Morawiecki chce "trzymać ukraińskie zboże z dala od swego kraju". Jest ono przy tym tańsze od zboża z UE.

W artykule podkreślono także, że przed wprowadzeniem ograniczeń, ilość ukraińskiego zboża wwożona do Polski wzrosła 38-krotnie, a do Rumunii aż 690 razy.

"Unia Europejska tkwi w dylemacie – przedłużenie ograniczeń importowych byłby katastrofalnym sygnałem politycznym, ale Bruksela musi traktować poważnie obawy wschodnioeuropejskich rolników" - uważa autor i sugeruje, że problem można rozwiązać za pomocą pieniędzy.

"UE dysponuje rezerwą na kryzysy rolnicze w wysokości 450 mln euro. Istnieje więc pole manewru" - czytamy.