Dzisiaj obchodzimy 85 rocznicę wybuchu II wojny światowej, która rozpoczęła się od ataku Niemiec i Słowacji na Polskę. Z tej okazji w Berlinie odbywały się oficjalne uroczystości.
W stolicy Niemiec odsłonięto tablicę upamiętniającą wybuch wojny oraz straty, jakie Polska poniosła w wyniku napaści hitlerowskich Niemiec.
Według szefowej niemieckiego MSZ Annaleny Baerbock, ta tablica to „znak pamięci”.
„o, czego chcemy i nad czym pracujemy, to trwały, widoczny pomnik upamiętniający cierpienie polskiego narodu pod niemiecką okupacją, mieszczący się w centrum Berlina w formie Domu Polsko-Niemieckiego” – dodała Baerbock. Przyznała następnie, że w Niemczech jest niewielka świadomość prawdy historycznej w zakresie wybuchu II wojny światowej i jej konsekwencji.
„Historia naszych krajów, Polski i Niemiec, jest ze sobą mocno spleciona – w otchłani cierpienia i niepojętych niepojętych zbrodniach popełnionych przez Niemców na Polkach i Polakach. W walce o wolność i samostanowienie” – mówiła.
„A dziś Niemcy i Polska wspólnie bronią bezpieczeństwa Europy, są razem dla bezpieczeństwa Ukrainy” – dodała. Podkreśliła także, że rządowi niemieckiemu zależy na szybkiej realizacji Domu Polsko-Niemieckiego.
„Jesteśmy winni Polakom pamięć. I jesteśmy winni naszemu najbliższemu sąsiadowi rozliczenie z nasza własną historią. Tylko bycie szczerym ze sobą wzmocni stosunki z Polską i pogłębi pojednanie” – mówiła z kolei niemiecka minister ds. kultury Claudia Roth.
Pamięć, jakkolwiek wartościowa, nie umożliwi Polsce pokrycia nieuregulowanych długów z przeszłości związanych z praktycznym zrujnowaniem całego kraju i bestialskim wymordowaniem setek tysięcy jego obywateli.
Niemcy tymczasem z własnej woli wypłacają reparacje za znacznie dawniejsze okresy takim krajom, jak np. Namibia – dawna niemiecka kolonia w Afryce Południowo-Zachodniej.
Przy uległej i potulnej polityce koalicji 13 grudnia pod wodzą Tuska ciężko liczyć, że coś się u Niemców w odniesieniu do Polski zmieni.
