Do trwającego w Europie kryzysu energetycznego w ogromnym stopniu przyczyniły się kolejne niemieckie rządy, które uzależniły Unię Europejską od rosyjskich surowców. Dziś jednak Berlin nie chce słyszeć o unijnej solidarności. Niedawno rząd Scholza zapowiedział pakiet ochronny o wartości 200 mld euro, który ma uchronić niemiecką gospodarkę i konsumentów przed wysokimi cenami energii. Niemieccy politycy nie przejmują się przy tym faktem, że tak wielkie wsparcie dla ich firm to potężny cios dla unijnego wspólnego rynku.
Do sprawy odniósł się w rozmowie z dziennikiem „Les Echos” prezydent Francji Emmanuel Macron, który podkreślił, że „nie możemy trzymać się polityki krajowej, ponieważ powoduje to zakłócenia na kontynencie europejskim”.
- „Nasza Europa, podobnie jak podczas kryzysu COVID-19, znajduje się w momencie prawdy. Musimy działać w jedności i solidarności”
- powiedział.
- „Istnieje solidarność europejska w odniesieniu do Niemiec i to normalne, że powinna być solidarność Niemiec w odniesieniu do Europy”
- dodał.
Zaznaczył przy tym, że jest przekonany „o sile pary francusko-niemieckiej i wspólnej zdolności do realizacji ambitnej strategii”.
