Dziennikarz wychodzi od wystąpienia jednego z polityków partii Sojusz90/Zieloni, który z niewiadomych powodów zachwycał się nad obecnym stanem Niemiec.

- „Wystarczy spojrzeć na tegoroczne dane na temat gospodarki Republiki Federalnej Niemiec, aby stwierdzić, że to bzdury. Niemcy są w dołku, i to na wielu płaszczyznach: gospodarczej, politycznej – gdzie coraz silniejszym graczem staje się skrajna prawica – i społecznym, wraz ze spolaryzowanym społeczeństwem, którego członkowie prowadzą własną wojnę kulturową”

- podkreśla Poschardt.

Przywołuje przykład transformacji energetycznej stwierdzając, że Niemcy stały się przykładem tego, jak nie należy jej przeprowadzać. Jednak nie tylko nieudana transformacja i odejście od energii jądrowej zmuszające do korzystania z elektrowni węglowych kompromitują naszych zachodnich sąsiadów.

- „Indeks Ifo, wskaźnik aktywności gospodarczej w Niemczech, spada trzeci raz z rzędu. Wszystkie inne kraje G-7 rosną, Niemcy się kurczą. Inwestorzy wycofują miliardy, wydajność maleje, koszty pracy wzrastają, obciążenia podatkowe osiągają absurdalnie wysoki poziom, stan podatków i poziom biurokracji to sytuacja iście kafkowska”

- wylicza publicysta.

Jego zdaniem Niemcy stały się dziś „pośmiewiskiem” Europy.