- „Na Ukrainie karabiny Kałasznikowa w rękach rosyjskiej armii zabijają każdego dnia. Do produkcji tej broni Kałasznikow zwrócił się o pomoc do Niemiec i prawdopodobnie otrzymał ją w postaci narzędzi”
- donosi portal stacji ZDF.
Będący kluczowym dostawcą broni dla rosyjskiego wojska koncern Kałasznikow znalazł się na liście unijnych sankcji już w 2014 roku. Hakerzy z grupy Anonymousa dotarli jednak do korespondencji, z której wynika, że już po rozpoczęciu wojny na Ukrainie rosyjski koncern wykorzystał sieć firm partnerskich i innych „przykrywek”, aby kupować materiały i narzędzia na Zachodzie. Opublikowane przez hakerów dokumenty przeanalizowali dziennikarze ZDF, wedle których „ślady prowadzą do Belgii i do niemieckiej firmy”.
Do transakcji Kałasznikow chciał wykorzystać Lipieckie Zakłady Mechaniczne (LMZ), które nie trafiły na listę sankcji. W listopadzie ub. roku za pośrednictwem LMZ Kałasznikow wysłał prośby o wycenę w pełni zautomatyzowanego zakładu do produkcji amunicji i fabryk we Francji, Włoszech, Belgii i Turcji. Na pismo odpowiedziała belgijska firma New Lachaussee z Herstal, która przekazała Rosjanom kosztorys, rysunki techniczne i cennik. Belgowie podkreślają jednak, że „nie złożono formalnej, wiążącej oferty”.
3 grudnia ub. roku natomiast Kałasznikow wysłał do LMZ i innych partnerów listę z zapotrzebowaniem na narzędzia do produkcji. Znalazły się na niej m.in. narzędzia niemieckiej firmy Guehring, od której Rosjanie chcieli kupić urządzenia za około milion euro.
W odpowiedzi na pytania ZDF, Guehring zapewnił, że przestrzega wszystkich sankcji nałożonych przez UE i USA. Z dokumentów wynika jednak, że przynajmniej od listopada ub. roku do Kałasznikowa trafiały narzędzia od międzynarodowych producentów za pośrednictwem firm partnerskich.
- „Narzędzia Guehring, eksportowane do Rosji, mogły więc docierać do Kałasznikowa przez pośredników”
- wskazuje ZDF.
Sprawę skomentował ekspert ds. sankcji Viktor Winkler, w ocenie którego „próg do wszczęcia śledztwa przez prokuraturę został już przekroczony”.
- „Jako firma masz obowiązek wiedzieć dokładnie, kim jest twój partner biznesowy. Niemieccy producenci powinni wiedzieć, gdzie ich towar trafia w Rosji. W tym przypadku nie zostało to zrobione”
- wskazuje prawnik.
