„Eksperci i służby wywiadowcze szacują, że Rosja będzie potrzebować od sześciu do dziesięciu lat, aby odbudować swoją armię do poziomu, w którym będzie mogła zdecydować się na atak na NATO” – powiedział analityk DGAP Christian Mölling i dodał, że w związku z tym NATO ma tylko od pięciu do dziewięciu lat na dozbroienie się na tyle, aby odeprzeć agresję ze strony Federacji Rosyjskiej.

„Nie można już wykluczyć rosyjskiego ataku na terytorium NATO. Oznacza to, że pytanie nie brzmi już, czy Niemcy i NATO muszą być przygotowane do wojny, ale tylko kiedy”

– podkreślił Mölling.

W związku z rozpoczętą w lutym ubiegłego roku agresją przeciwko Ukrainie Rosja już przestawiła swoją gospodarkę i produkcję broni na tory wojenne, piszą autorzy analizy.

„Nawet po prawie dwóch latach wojny na Ukrainie potencjał militarny Rosji jest większy, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Największe straty w personelu i sprzęcie poniosły wojska lądowe”

– czytamy w raporcie zatytułowanej „Zapobieganie kolejnej wojnie”.

Według badaczy, Niemcy i NATO mają ograniczony czas na modernizację swoich sił zbrojnych, tak aby ich zdolności odstraszania przekroczyły rosyjskie oczekiwania co do udanego ataku np. na państwa członkowskie NATO: Litwę, Łotwę i Estonię.

Christian Mölling powołuje się na źródła w niemieckim wywiadzie i armii. Analiza wpisuje się w nowe wytyczne polityki obronnej Bundeswehry, które na początku listopada przedstawił minister obrony Niemiec Boris Pistorius. Wtedy po raz pierwszy publicznie użył słowa „gotowość do wojny” (niem. kriegstüchtig) jako celu reorganizacji Bundeswehry.

„Wojna powróciła do Europy wraz z agresywnym atakiem Putina na Ukrainę”

– powiedział Pistorius.

„To zmieniło krajobraz zagrożeń. Jako najludniejszy i najpotężniejszy gospodarczo kraj w centrum Europy, Niemcy muszą być podstawą odstraszania i obrony zbiorowej w Europie”

– podkreślił niemiecki minister obrony podczas prezentacji nowych wytycznych dla niemieckich sił zbrojnych.

Podstawą wyliczenia ewentualnych okien czasowych, w których państwa członkowskie NATO mogą zapobiec wojnie poprzez wzmocnienie środka odstraszającego, jest prawdopodobne zagrożenie, że Rosja będzie w stanie zamrozić wojnę na Ukrainie. Dałoby to Kremlowi czas na odbudowę sił lądowych – przewidują autorzy badania.

Jednocześnie mało kto w Berlinie spodziewa się szybkiego zakończenia rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. „Obie strony mają dalsze plany wojskowe” – mówi DW ekspert ds. Ukrainy i Rosji Nico Lange. „Myślę, że musimy założyć, że to będzie trwało przez jakiś czas” – podkreślił.

KOMENTARZ REDAKCJI

Zaprezentowany jako ultimatum Traktat o gwarancjach bezpieczeństwa, opublikowany 17 grudnia 2021 roku przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a przygotowany na polecenie szalonego Putina, zawiera bezczelne żądanie wycofania wojsk NATO ze wschodniej flanki Sojuszu do granic z 1997 roku. Opętany ideą wskrzeszenia ponurego imperium zła gospodarz Kremla z maniakalnym uporem usiłuje odbudować sowiecką strefę wpływów w Europie. Dlatego chce zakwestionować plany rozszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód, chce, żeby Zachód porzucił państwa Europy Środkowo-Wschodniej na pastwę Rosji.

Opętany ideą wskrzeszenia ponurego rosyjskiego imperium zła, gospodarz Kremla z maniakalnym uporem usiłuje odbudować stalinowską strefę wpływów w Europie. Dlatego chce zakwestionować kolejne etapy rozszerzenia NATO na Wschód, po których Moskwa nie mogłaby już destabilizować i wzniecać otwartych konfliktów zbrojnych w Polsce, Czechach, Słowacji, krajach bałtyckich i na wschodnich Bałkanach. Jednocześnie we wszystkich krajach sąsiednich (Mołdawia, Gruzja, Azerbejdżan i Ukraina), które nie przystąpiły do NATO, rosyjskie służby specjalne rozpętały krwawe wojny. Putin marzy o rozpaleniu podobnych konfliktów w państwach byłego Układu Warszawskiego, ponieważ przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowo-Wschodniej za pomocą zasady „dziel i rządź”.

Ukraina uniemożliwia Putinowi realizację tego szalonego pomysłu.

„Bez Ukrainy Rosja przestaje być imperium euroazjatyckim. […] Jeżeli jednak Moskwa ponownie zdobędzie władzę nad Ukrainą, wraz z pięćdziesięcioma dwoma milionami jej obywateli [1 lipca 2020 r. ludność Ukrainy liczyła 43,733 mln osób], ogromnymi bogactwami naturalnymi oraz dostępem do Morza Czarnego, automatycznie odzyska możliwość stania się potężnym imperium spinającym Europę i Azję. Utrata niepodległości przez Ukrainę miałaby natychmiastowe konsekwencje dla Europy Środkowej, przekształcając Polskę w sworzeń geopolityczny na wschodniej granicy zjednoczonej Europy” – pisał w swoim czasie Zbigniew Brzeziński, znakomity amerykański geostrateg i dyplomata, mający polskie korzenie.

Putin ma obsesję na punkcie Ukrainy, ponieważ zdaje sobie sprawę, że bez Ukrainy nie potrafi zdestabilizować Europy Środkowo-Wschodniej i odbudować imperium rosyjskiego. Dlatego z pełną odpowiedzialnością i bez najmniejszej przesady można stwierdzić, że obecnie na Ukrainie decydują się losy Europy i całej cywilizacji zachodniej.

Jagiellonia.org