Mimo trwającej na Ukrainie wojny i kryzysu energetycznego, rząd Olafa Scholza - w imię walki ze zmianami klimatycznymi - doprowadził do końca plan odejścia od energii jądrowej. W sobotę po północy wyłączono ostatnie trzy działające w tym kraju reaktory. O konsekwencjach tej decyzji informuje „Bild”. Dziennik zauważa, że wczorajsze warunki pogodowe były zbliżone do tych z niedzieli 19 marca i wiatraki wytwarzały energię na tym samym poziomie. Mimo to, wczoraj Niemcy musiały zaimportować 4,7 gigawata energii elektrycznej więcej. To przede wszystkim energia z Francji, która pochodzi z elektrowni jądrowych. „Bild” z jeszcze większym żalem odnotowuje jednak, że konieczny okazał się też import wytwarzanej z węgla energii z Polski.
- „Badanie przeprowadzone przez McKinsey pokazuje, że nie będzie to jednorazowy efekt: Niemcy nie będą w stanie pokryć swoich szczytowych obciążeń w przyszłości”
- podkreśla gazeta.
