„Niemcy – jako lokalizacja dla biznesu – mają zbyt wiele wad, a wszystkie są poważne i znane od dawna. Inwestycje są nieopłacalne, zagraniczni konkurenci produkują znacznie taniej i nadrobili zaległości pod względem jakości. Odbija się to również na rodzinnych firmach, które od pokoleń były w stanie przezwyciężyć najtrudniejsze kryzysy i pozostawały wierne swojej lokalizacji” – czytamy na łamach Tagesspiegel.
Zdaniem publicysty tego pisma, to że takie firmy jak Miele przenoszą produkcję do Polski pokazuje skalę kryzysu w niemieckiej gospodarce.
W ocenie publicysty odpowiednie kroku musi podjąć niemieckie ministerstwo gospodarki. W przeciwnym razie „niekontrolowana dezindustrializacja otworzy szeroko drzwi populistom z prawej i lewej strony, jak stało się w USA czy Wielkiej Brytanii”.
W artykule przestrzeżono także przed przeniesieniem produkcji do innych krajów, w tym do Polski. Autor publikacji wskazał tutaj na przykład firmy Miele.
„Przez przeniesienie produkcji do Polski Miele – jak wiele firm w ubiegłych dziesięcioleciach – chce obniżyć koszty. Po pewnym czasie wiele przedsiębiorstw zdało sobie jednak sprawę, że był to błąd i przeprowadza się z powrotem do Niemiec” – czytamy.
W sektorze takim, jak zajmowany przez Miele, liczyć się ma jakość „made in Germany”. „Temu wymaganiu trzeba sprostać, zamiast omijać przyczyny problemów i podążać rzekomo prostą, ale błędną ścieżką redukcji kosztów. Lepiej zamiast taniej – to byłoby właściwe podejście” – czytamy.
Tym niemniej, zdaniem publicysty nie ma w Niemczech powodów do niepokoju.
„Niemcy nadal cieszą się dużym zainteresowaniem jako miejsce lokalizacji biznesu” – czytamy. Wskazano tutaj na przykład producentów chipów i baterii do samochodów, którzy zdecydowali się na Niemcy.
„Nie ma zatem powodu do paniki, ale to wystarczająca okazja, by uczynić odnawialne źródła energii tańszymi, systemy szkoleniowe lepszymi, a państwo bardziej cyfrowym” – konkluduje publicysta.
