35-letni mężczyzna staranował bramę i wjechał na pas startowy lotniska, a następnie zatrzymał się koło samolotu jednej z linii lotniczych z Turcji. Wyrzucił następnie z samochodu butelkę z płynem zapalającym. Strażakom udało się ugasić wywołany przez niego pożar.

Wkrótce na lotnisko przybyły jednostki policyjne, a dzisiaj rano dołączyły do nich nowe oddziały wraz z psami policyjnymi. Na miejscu zdarzenia są także policyjne wozy bojowe. Cały teren lotniska jest bez przerwy monitorowany przy wykorzystaniu dronów.

Według policji, przyczyna wtargnięcia na lotnisko przez mężczyznę to spór z partnerką o prawo opieki nad dziećmi. "Cały czas prowadzimy z nim negocjacje" - poinformowała agencję dpa rzeczniczka policji Sandra Levruen.

W związku z incydentem odwołanych zostało 27 lotów. Utrudnienia dotknęły ponad 3 tys. pasażerów, z których część została przewieziona do pobliskiego hotelu.