Na szczęście porozumieniem zakończył się polsko-czeski spór o kopalnię w Turowie. Od czasu porozumienia z czeskim rządem radykalnie zmieniła się sytuacja bezpieczeństwa energetycznego w Europie. Zdawało się, że wobec kryzysu energetycznego nikomu nie przyjdzie na myśl podnoszenie sprzeciwu wobec rozbudowy kopalni węgla. Jednak przyszło na myśl Niemcom, którzy obok putinowskiej Rosji są głównymi odpowiedzialnymi za trwający kryzys.
W ocenie władz miasta Żytawy obecna ocena środowiskowa oddziaływania kopalni Turów na środowisko mija się z prawdą.
- „Ocena stwierdza między innymi, że po stronie niemieckiej nie ma osiadania gruntu. Ustalenia niemieckich władz i instytucji przeczą temu stwierdzeniu. Według nich Żytawa podnosi się i opada z powodu utraty wód gruntowych wypompowywanych przez kopalnię odkrywkową”
- czytamy w dzienniku „Saechsische Zeitung”, który informuje o zamiarze złożenia pozwu przeciwko rozbudowie kopalni przez miejskie władze.
Burmistrz Żytawy Thomas Zenker domaga się powtórzenia oceny oddziaływania kopalni na środowisko i uwzględnienia w niej wątpliwości niemieckich ekspertów oraz władz miasta.
- „W ocenie oddziaływania należy przynajmniej stwierdzić, że takie czy inne oddziaływania są możliwe. W takim przypadku ofiary odkrywek, jak właściciele domów w Żytawie, miałyby większe szanse na dochodzenie odszkodowania w sądzie w przypadku wystąpienia szkód”
- mówi Niemiec.
Pierwotnie władze Żytawy oczekiwały od rządu Olafa Scholza podjęcia takich działań, jakie wcześniej wobec polskiej kopalni podjął czeski rząd Andreja Babiša. Berlin nie zdecydował się jednak na skierowanie pozwu do TSUE, dlatego samorządowcy chcą złożyć pozew do warszawskiego sądu administracyjnego.
Sprawę skomentował w rozmowie z portalem wPolityce.pl wiceminister klimatu Jacek Ozdoba, który podkreślił, że „wszystkie działania, które zmierzają do ograniczenia, wyłączania lub też blokowania rozbudowy kopalni są czymś, co negatywnie wpływa nie tylko na bezpieczeństwo Polski, ale i Unii Europejskiej”.
- „Dzisiaj ta dyskusja pokazuje, kto ma jakie intencje”
- stwierdził polityk.
Zwrócił przy tym uwagę, że w odpowiedzi na trwający kryzys władze Niemiec zdecydowały się wrócić do energetyki węglowej.
- „Do tej pory Niemcy stawiały na gaz, a kiedy pojawiła się nowa odsłona wojny na Ukrainie okazało się, że węgiel jest najbezpieczniejszy i zaczynają do tego wracać. To pokazuje, jak ważne są nowe inwestycje węglowe”
- podkreślił.
To nie jedyne działania podejmowane za Odrą przeciwko polskiej kopalni. W październiku niemiecka organizacja ekologiczna BUND skierowała wraz z organizacjami partnerskimi skargę do Komisji Europejskiej przekonując, że działalność kopalni Turów w pobliżu trójkąta granicznego między Niemcami, Polską i Czechami spowodowała drastyczny spadek poziomu wód gruntowych, zakłócając zaopatrzenie w wodę w regionie. Działacze przekonują też, że działalność kopalni doprowadziła do licznych uszkodzeń domów.
- „Podpisując umowę Czesi przystali na dalsze nielegalne wydobycie i mają teraz zawiązane ręce”
- twierdzi odpowiedzialna za złożenie skargi prawniczka Petra Kalenska.
