26 października w Fontainebleau pod Paryżem miały odbyć się niemiecko-francuskie konsultacje rządowe, ale się nie odbędą. Spotkanie przełożono na przyszły rok. To symbol ochłodzenia relacji francusko-niemieckich, do którego doszło w kontekście kryzysu energetycznego. Francja okazuje swój sprzeciw wobec blokowania przez Berlin pomysłu mającego ograniczyć ceny gazu i niemieckiego „braku solidarności europejskiej”.

- „To wstrząs dla obecnych relacji francusko-niemieckich”

- ocenia „Welt”.

Cytowany anonimowo przez „Le Figaro” francuski dyplomata podkreśla, że „jest to bezprecedensowa decyzja od czasu ustanowienia tych corocznych spotkań w 2003 r. przez Jacques'a Chiraca”.

- „Między Paryżem a Berlinem pierwszy raz dochodzi do tak poważnych rozdźwięków”

- podkreślił.

Sprawę komentuje w mediach społecznościowych korespondent TVP Info w Berlinie Cezary Gmyz, który zauważa, że rząd Olafa Scholza w niespełna rok „doprowadził do takiego osłabienia Niemiec, że nawet Francuzi zrywają z nim sojusz”.

- „Jeszcze nigdy Niemcy w ciągu ostatnich trzydziestu lat nie były tak osamotnione w Europie”

- podkreśla przypominając, że politykę Berlina stanowczo krytykują Stany Zjednoczone, a nowy włoski rząd nie zostawia złudzeń, iż „chce się odegrać za lata upokorzeń ze strony Berlina”.