Pistorius argumentuje, że to pociski mogące atakować cele oddalone nawet o 500 km i takiego sprzętu Ukrainie nie przekazały także Stany Zjednoczone. Stwierdził, że priorytetem i odpowiedzialnością Niemiec jest wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją w zakresie obrony powietrznej czy pojazdów inżynieryjnych oraz opancerzonych. Stwierdził, że w tej kwestii Niemcy są liderem.

O przekazanie pocisków prosił Niemcy ambasador Ukrainy Ołeksij Makiejew. Jego prośbę poparli politycy CDU, FDP i Zielonych. SPD obawia się z kolei eskalacji konfliktu. Mimo zobowiązania się przez Ukrainę do tego, aby pocisków używać wyłącznie na swoim terytorium, Niemcy najwidoczniej nie mają zamiaru się ugiąć. Tylko kto na tym skorzysta? Serwis rp.pl przypomina, że Wielka Brytania i Francja wyraziły zgodę na przekazanie pocisków dalekiego zasięgu dla Ukrainy.