Jak donosi niemiecki tygodnik „Spiegel”, rolnictwo w kraju naszych zachodnich sąsiadów jest odpowiedzialne za wytwarzanie ok. 7 proc. gazów cieplarnianych w Niemczech, a w największym stopniu ma się do tego przyczyniać właśnie hodowla zwierząt.

Jeśli niemieckie rolnictwo chciałoby zrealizować wyznaczone mu cele klimatyczne, musiałoby w sposób bardzo drastyczny ograniczyć i tak już spadającą od dziesięcioleci produkcję mięsa, szczególnie krów i świń.

Miejmy nadzieję, że nieprędko doczekamy momentu, gdy nasi pomysłowi zachodni sąsiedzi dojdą do wniosku, że również ludzie wytwarzają zbyt sporą dawkę gazów cieplarnianych, więc ilość owych ludzkich ocieplaczy klimatu będzie trzeba w sposób drastyczny dostosować do jedynie słusznej i nadrzędnej w stosunku do wszystkiego innego polityki klimatycznej…