Pistorius co prawda nie podał szczegółów, ale zasugerował, że ponieważ Niemcy – jak powiedział - są największym sojusznikiem NATO w regionie, to ćwiczenia te powinny się odbywać pod kontrolą Berlina w „bezpiecznej” odległości od granic Rosji. Zapewne, żeby znowu „nie drażnić rosyjskiego niedźwiedzia”, a ta naprawdę wyrazić kompleks wobec Moskwy i nie uwzględniając, że Rosja wielokrotnie przeprowadzała swoje ćwiczenia na terenie Białorusi, skąd prowadzi agresję przeciwko Ukrainie.

Co prawda stwierdził, że Sojusz jest teraz „znacznie silniejszy i bardziej spójny niż w zeszłym roku” przed nieuzasadnioną napaścią Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r., ale zasugerował, żeby te manewry jednak odbyły się na terenie Niemiec.

- „Ważne jest, aby kraje Europy Wschodniej, takie jak Polska, kraje bałtyckie, Słowacja i inne, zobaczyły, że Niemcy jako najważniejszy europejski członek sojuszu i Stany Zjednoczone jako partner transatlantycki wypełniają swoje zobowiązania obronne” – powiedział Pistorius.